Pierwszy maraton – o czym warto pamiętać?

Na mecie maratonu

W życiu każdego biegacza przychodzi ten moment.
Pojawia się myśl o starcie w maratonie.
A pierwszy maraton to ogromne wyzwanie i warto dobrze to przemyśleć.

Biegasz już jakiś czas.
Kilka tygodni, kilka miesięcy, kilka lat.
Dobrze Ci to wychodzi.
Biegasz zawody: 10 km, półmaraton.
Fajnie Ci z tym.

Czytasz w sieci komentarze i artykuły.
I wybija się tam : „Zostań maratończykiem! Biegnij królewski dystans!”
Znajomi na imprezie pytają: „to kiedy biegniesz?”
Chyba, że pytają „to na ile ten maraton?” 🙂

Biegowa brać niekiedy „radzi” i zapytuje:
„zrób szybko maraton”, „to jaki masz czas na maratonie?” itp.

To w Twojej głowie powstaje myśl:
Może pobiegnę ten maraton?!

Namowy, komentarze, czyli kiedy ten maraton?

Sporo czytam o bieganiu.
I w tym szumie informacyjnym widać wiele tekstów o tym dystansie.
Wiele zachęt do przebiegnięcia.

Autorzy w magazynach i serwisach są rozsądni.
Nie namawiają do tego, aby biec bez porządnego przygotowania.
Znajdziesz też sporo poradników.

Gorzej trochę z biegowymi znajomymi.
I tymi nie biegowymi, o ile jeszcze masz takich 😉

Oni mogą, świadomie albo nieświadomie, wywierać presję.
Miej tego świadomość.

Jeśli radzisz sobie z opiniami innych to brawo.
Takie namowy i rzucane niby od niechcenia
komentarze, mogą zaciemniać obraz.
Twój proces decyzyjny.
Nie daj się złapać na to.

uśmiechnięty biegacz na mecie maratonu
Nie zawsze będzie tak wesoło na mecie 😉

Bo są ludzie, którzy nie chcą biec maratonu

bo nie chcą.
I dobrze im z tym.
I tak jest normalnie i w porządku.

W sieci trafiłem na tekst, że ktoś kto maratonu nie przebiegnie ten nie jest biegaczem.
Ciekawe, co oni na to 😉

Moja krótka droga do decyzji o debiucie

Gdy zaczynałem biegać to nie myślałem o maratonie.
Stopniowo podwyższałem sobie poprzeczkę.
Nie chciałem się śpieszyć, bo nie było po co.

Myśl o starcie na królewskim dystansie pojawiła mi się po ponad roku regularnego biegania.
Po kilku moich półmaratonach i po startach znajomych na tym dwa razy dłuższym dystansie.
Myślę teraz, że musiałem poczuć się mocny.

Moi ówcześni biegowi znajomi:
Mario, Piotr Pidi, Romek, Jarek, Aga i reszta klubu
nie dawali mi odczuć, że muszę pobiec maraton.
Czasem wręcz przeciwnie.

I po dwóch biegowych latach przebiegłem maraton.
Podobno z dobrym czasem jak na debiut.
Bez ściany i bólu.

Teraz na koncie mam dziesięć maratonów.

Moja pamięć z debiutu w 2011 roku już nie ta.
Lepiej przeczytaj jak biegli i jak walczyli Ania i Piotr w swoich debiutach:
ich relacje z Maratonu Warszawskiego, w którym miałem przyjemność
być pacemakerem.

To twoja decyzja, czy chcesz biec maraton

To twój maraton.
Wyzwanie, cel, marzenie.
I twoja decyzja.

Bo przebiec maraton to wspaniała rzecz.
I o tyle wspaniała, o ile:
odpowiednio się przygotowujesz

I sam zdecydujesz, czy i dlaczego chcesz go zrobić.

Dlatego w świetle zalewu namów i komentarzy pamiętaj o tym,

  • że maraton to wyzwanie
  • i warto dobrze się przygotować
  • i samemu podjąć decyzję.

Odseparuj namowy i komentarze od siebie.
Zadaj sobie pytanie:

„Na ile ta chęć przebiegnięcia maratonu jest moja własna?”

Uff, w końcu na mecie, już po 42 km z hakiem, uff.

Maraton wymaga przygotowania

Maraton to duże wyzwanie.
To nie dwa razy półmaraton.

Proces przygotowania się wymaga wiele pracy.
Wielu wyrzeczeń.
Zadbania o wiele spraw.
To wymaga czasu, energii, zdrowia.

Dzień pierwszego maratonu to Twój specjalny dzień!

Debiutujesz, prawda?
Czyli pierwszy raz pobiegniesz maraton.

To potraktuj to jako Twoje święto.
Twój specjalny dzień.

Bo to dzień, w którym:
– uwieńczysz swoje żmudne i solidne (oby) przygotowania
– zrobisz coś wielkiego
– bo, po raz pierwszy w życiu przebiegniesz maraton

Pomyśl, jaka szczęśliwa będziesz na mecie.
Gdy pobiegniesz cały dystans, w fajnym tempie, bez mitycznej ściany.
Nie sabotuj tego zbyt pochopną i zbyt szybką decyzją.

Twój maraton, Twoja decyzja.

A jeśli masz chwilę jeszcze i chcesz poznać co to znaczy stres przed startem w maratonie:

to przeczytaj u Asi o syndromie napięcia przedmaratońskim. I jak dwoje biegaczy przeżyło ten okres 😉

Zresztą to Asia wymyśliła koncept traktowania debiutu jako specjalnego dnia.

Przydatne? Proszę podziel się:
Pokaż komentarze

  1. Dokładnie Piotrze – decyzja o przebiegnięciu maratonu powinna pochodzić tylko i wyłącznie od nas samych z naszego chce i najlepiej zadać sobie pytanie po co mi to ? A jeśli pobudkami będzie moda, znajomi, chęć lansu albo pochwalenia się w pracy to lepiej odpuścić bo w przeciwnym razie można zrobić sobie krzywdę.

    • Piotr

      Małgosiu
      dziękuję za komentarz. Decyzja o starcie w maratonie powinna być dobrze przemyślana, ten dystans mało wybacza.
      Złe pobudki moga nas sprowadzić na manowce typu kontuzja, rozczarowanie biegiem i bieganiem w ogóle.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *